SADZENIAKI


Videoart zatytułowany „Sadzeniaki” powstał w oparciu o archiwalną fotografię ze zbiorów MEK w Krakowie – Dzieci zajęte przebieraniem ziemniaków przeznaczonych do sadzenia Światowid (agencja fotograficzna) – Ośrodek wytwórczy, (MEK III-1918).

W pełnym słońcu wczesnej wiosny, gdzieś w okolicach Bochni, obiektyw nieznanego fotografa zatrzymał w czasie scenę z życia dawnej wsi. Na gołej ziemi, wokół usypanego kopca ziemniaków, siedzi gromadka dzieci i kilka kobiet. Choć najmłodsze z nich, zaledwie kilkuletnie, z dziecięcą ciekawością zerkają w stronę aparatu, reszta z powagą oddaje się pracy – skrupulatnie przebierają sadzeniaki, napełniając wiklinowe kosze. Przynajmniej tak to jawi się nam gdy patrzymy na nieruchome zdjęcie. Ziemniaki te będą wykorzystane – jak sama nazwa wskazuje do sadzenia; nie każdy z nich się nadaje do tego, dlatego właśnie trzeba je przebierać i wybierać te nadające się (nie zgnite, z odpowiednią ilością „oczek”). W tle, za plecionym płotem, majaczą wiejskie zabudowania: bielona chałupa pod gontem i kryta strzechą stodoła. Ten sielski na pozór kadr skrywa jednak twardą prawdę o sytuacji dzieci na polskiej wsi w latach 30. XX wieku. W tym czasie praca dzieci na wsi stanowiła ekonomiczny przymus a edukacja ustępowała pola pracom polowym, a dzieci postrzegano jako „małych dorosłych”, których życie wyznaczał rytm pór roku i surowa dyscyplina. Pierwszym poważnym zadaniem rozpoczynającym się w wieku ok 5-7 lat było pasienie gęsi, a z czasem większego inwentarza. Dla chłopców był to ważny moment przejścia – porzucali dziecięce sukienki na rzecz „męskich” spodni, co symbolizowało wejście w nowy etap dojrzałości.

W systemie trójpolówki pasienie odbywało się grupowo pod okiem dorosłego pastucha gromadzkiego. Pastwiska stały się dla dzieci szkołą życia – to tam tworzyły własne hierarchie, uczyły się zasad społecznych i spędzały większość roku, pracując dla rodziny lub jako najemna służba. Między 14. a 17. rokiem życia, gdy młodzi ludzie opuszczali pastwiska, by pomagać w trudniejszych pracach w polu i na gospodarstwie. Jeśli ktoś zostawał pastuchem dłużej, postrzegano to jako oznakę nieporadności lub społecznego upadku. Jedynym wyjątkiem był prestiżowy, nocny wypas koni, który bywał atrakcyjny nawet dla dorosłych mężczyzn. Etap dorastania i bycia „podrostkiem” czy „podlotkiem” szybko dobiegał końca, a młodzież wkraczała w dorosłość. Młodzi mężczyźni, przechodząc przez tradycyjne obrzędy „wyzwolin”, „wilka” czy „fryca”, stawali się pełnoprawnymi parobkami – pracując u boku ojców lub najmując się na kontrakty. Z kolei panny, gdy tylko rodzice uznali je za odpowiednio przygotowane, oficjalnie zyskiwały status gotowych do zamążpójścia.

Zapewne w związku z ciężkością tematu i niejako szukając ratunku, patrząc na fotografię zastanawiałam się, czy w tej pracy było miejsce na jakąkolwiek formę zabawy. W moim video ziemniaki stają się piłkami, którymi można się bawić. Cały kopiec ziemniaków-sadzeniaków stał się w mojej wyobraźni basenem z plastikowymi piłeczkami – jakie można powszechnie spotkać w miejscach przeznaczonych do zabawy takich jak centra rozrywki dla dzieci. Baseniki w mniejszych rozmiarach znajdują się współcześnie w powszechnej sprzedaży i w związku z tym w niejednym domu.

Tematyka zabawek i zabaw dzieci na dawnej polskiej wsi to kolejny obszerny temat, który wymaga osobnego omówienia.

Wszystkich zainteresowanych polecam publikację dostępną bezpłatnie jako pdf i mającą formę katalogu, zatytułowaną “Dzieciństwo” poświęconej etnografii dzieciństwa, a wydaną przez PME w Warszawie.

212views

pozostałe videoarty z serii…

TA NIE TKA
01:30
260views
MŁODZI
01:43
174views
KAPLICZKA
01:32
177views
PANNY
01:30
204views
POGODA
01:30
191views
DZIADY
01:36
206views
SIANO
01:37
302views
ZIOŁA
01:39
195views
KOŁYSKA
01:40
238views
UROKI
01:40
335views
PRANIE
01:44
262views
GŁOWIENKI
01:36
345views
Page 1 of 2