Videoart zatytułowany „Starość” powstał w oparciu o fotografię Stanisława Hupki z 1912 r., Stary mężczyzna z małym dzieckiem (dziadek z wnukiem?) siedzący obok wejścia do chaty, w miejscowości Brzeziny; ze zbiorów MEK (nr V-845) oraz filmy: Concanen Films, This is Poland, Eugene Cekalski i Dan Birt (prod.), 1940-1941 r.; Mary Visits Poland, 1946 r Internet Archive.
O samej fotografii i jej historii dowiadujemy się ze strony MEK w Krakowie, czytamy tam, że:
Fotografia (negatyw żelatynowo-srebrowy, o podłożu szklanym), datowana na 1912 rok, to całopostaciowy portret starego mężczyzny, siedzącego na ściętym pniu, obok wejścia do drewnianej chaty, z małym ( ok. 2 letnim), bosym dzieckiem u boku, w miejscowości Brzeziny. Być może to dziadek pilnujący wnuczka lub wnuczki. Dziecko, z jasnymi włosami w nieładzie, ubrane w długą, białą koszulę, stoi oparte o prawe ramię siedzącego staruszka i spogląda nieufnie w stronę obiektywu. Mężczyzna pozuje dostojnie, ubrany w koszulę z kołnierzykiem, sięgającą kolan, na którą nałożył ciemną kamizelkę, połatane spodnie z samodziałowego płótna oraz czarne, skórzane buty z długą cholewką. Jego spokojna twarz, poorana głębokimi zmarszczkami, z białymi wąsami nad górną wargą, naznaczona jest ciemnymi plamami na policzkach – być może to oparzenia słoneczne. Fotografia prawdopodobnie pochodzi ze zbioru dokumentującego powiat ropczycki, przekazanego przez autora zdjęć Stanisława Hupkę Muzeum Etnograficznemu, tuż przed jego śmiercią w sierpniu 1919 roku. Ponad dekadę później Muzeum uzupełniło materiał o badania terenowe autorstwa Feliksa Osowskiego z 1932 roku, porównało z innymi materiałami archiwalnymi dotyczącymi powiatu ropczyckiego i w 1935 roku wydało jako całość, zredagowaną przez Jadwigę Klimaszewską, w książce pt. „ Budownictwo ludowe w powiecie ropczyckim w Małopolsce”.
Dla mnie fotografia stała się inspiracją do refleksji nad sytuacją ludzi starych na dawnej polskiej wsi. Roli i znaczenia osób starszych, miejsca w hierarchii społecznej, zajęć podejmowanych przez nich.
Mimo utraty statusu formalnego właściciela gospodarstwa, starszyzna cieszyła się z reguły szacunkiem. Seniorzy rodu zajmowali honorowe miejsca przy stole i w ławie kościelnej. Ich zdanie liczyło się w sprawach społecznych i rodzinnych – swaty, podziały majątkowe czy spory sąsiedzkie rzadko rozstrzygały się bez udziału „starych”, „babek” i „dziadków”. Byli też przeważnie strażnikami tradycji i obrzędowości
Ludzie starsi rzadko pozostawali bezczynni. Ich praca była odpowiednia do sił jakimi dysponowali po latach ciężkiej, właściwie nieustannej pracy na roli i w gospodarstwie. Mężczyźni zajmowali się np. plecionkarstwem, naprawą narzędzi, struganiem zabawek czy opieką nad inwentarzem a kobiety darły pierze, przędły, łuskały fasolę i pomagały w kuchni. Kluczową rolą była opieka nad dziećmi – podobnie jak to widzimy na fotografii. To babcie i dziadkowie byli pierwszymi nauczycielami – przekazywali wnukom wiarę, ludową mądrość, opowiadali baśnie, gadki, legendy i wpajali zasady moralne. Stary człowiek pełnił funkcję „żywej encyklopedii” w zakresie życia, radzono się go w zakresie rolnictwa czy ziołolecznictwa. Ale należy podkreślić, że relacje nie zawsze były sielankowe. Instytucja wycugu (dożywocia) bywała zarzewiem konfliktów i jeśli młodzi gospodarze postrzegali starców jako ciężar, dochodziło do ich marginalizacji z ograniczeniem racji żywnościowych czy przenoszenia do gorszych izb włącznie. Los starego człowieka zależał często od wypracowanego wcześniej autorytetu, zamożności i moralności rodziny ale także od reakcji mieszkańców wsi na dole seniorów.
Starość postrzegano jako czas przygotowania do śmierci. Starcy, będąc „bliżej tamtego świata”, cieszyli się opinią osób mających lepszy kontakt z sferą sacrum. Ich modlitwy uważano za szczególnie skuteczne, a ich obecność na wsi przypominała o naturalnym cyklu życia i przemijania.